sobota, 18 maja 2013

Prolog

Leżałam na łóżku ze słuchawkami na uszach. Nagle do pokoju weszła moja matka
-Puka się-warknęłam.
-Zejdź na dół, musimy z tobą porozmawiać-rzuciła, jakby w ogóle mnie nie usłyszała. Kurwaaaa....
-Już idę-burknęłam i poszłam do łazienki. Przy otwartym oknie wypaliłam szluga. Wrzuciłam do ust gumę i zeszłam do kuchni.
-Noo...?
-Długo rozmawialiśmy na temat twojego zachowania.
-Ta, i co w związku z tym?-zrobiłam balona z gumy.
-Nie możemy dłużej tolerować twoich wybryków. Dlatego podjęliśmy decyzję, że jedziesz do Akademii Blackrose.
Szybko przeanalizowałam w myślach to, co wiem. Blackrose...to internat...400 km stąd!!!!!
-CO?! Wy se chyba jaja ze mnie robicie!
-Nie. Jedziesz do Blackrose, koniec dyskusji!!-wrzasnął ojciec, waląc dłonią w stół.
-Córeczko, to dla twojego dobra-próbowała załagodzić matka.
-Jassne, kurwa! Wysyłacie mnie do szkoły 400 km stąd! WYJEBANE mam w to dobro!-wrzasnęłam.
-ZAMKNIJ SIĘ!-wrzasnął ojciec. W tym momencie dziękowałam Bogu, że mój młodszy brat jest w przedszkolu....
-W dupie to mam, nigdzie nie jadę!
-Podjęliśmy już decyzję...
-Ta, zajebiście tylko że ktoś mnie zapytał-przerwałam matce.
-Ty nie masz tu nic do gadania.
-Mhm, zajebiście! Jadę do szkoły chuj wie gdzie i nie mam nic do powiedzenia?!
-Nie dyskutuj, tylko idź się pakować-ucięła matka.
W tej dyskusji już przegrałam. Powlokłam się na górę.
A dwie godziny później siedziałam w samochodzie, który wiózł mnie do miejsca, w którym spędzę najbliższe dwa lata. Do miejsca,w którym nie chciałam się znaleźć. Do Akademii Blackrose....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz